Poranne szykowanie się do wyjścia, zaowocowało refleksją- “Jak ja to wszystko pomieszczę?!” Do Pracowni Partasza maszeruję pieszo (z czasem obłaskawię rower, obiecuję), niby niedaleko ale jednak trochę jest …a tu trzeba zabrać laptop, teczkę z projektami, nowe nici, drugie śniadanie i tysiące innych, bardzo potrzebnych rzeczy (np. plastry, bez plastrów ja się nie ruszam). Upycham, ściskam …w rezultacie na miejscu wyciągam kłębek wszystkiego na czele z ledwo żywą sałatą przyklejoną do laptopa. Zostaje jeszcze nie branie tego wszystkiego, ale to nie wchodzi w grę. Nie idziemy na łatwiznę! Śmiem twierdzić, że w tej sytuacji nie tkwię sama. Tak więc dzisiaj tchnięta refleksją, postanowiłam zadziałać. Rezultatem jest torba vel torbiszcze w rozmiarze mocnym XL 🙂 Mamy do dyspozycji porządny, pojemny kawałek skóry na grubym i mocnym pasku. Suwak ułatwia wkładanie, wyjmowanie, wrzucanie, wyciąganie i inne atrakcje, przy czym zapewnia utrzymanie wszystkiego na miejscu gdybyśmy zechcieli sprawdzić jak Koperta XL wygląda do góry “nogami”. Do wszystkiego, zainspirowana okolicznościami przyrody, nie mogłam się oprzeć folkowej podszewce. Nie oszukujmy się, ukryte śliczności zaskakują podwójnie 🙂 Jedna i jedyna w swoim rodzaju, może kiedyś dorobi się rodzeństwa. Na razie pozostaje szczęśliwym jedynakiem i czeka na nowy dom. Duże “XL”

W  tym jakże refleksyjnym nastroju, z niecierpliwością oczekuję kolejnego poranka. Kto wie co się wykluje kolejnego dnia. A na tę chwilę, na wszelki wypadek zainwestuję w pudełko śniadaniowe 🙂

Partasza