Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam ciekawe akcesoria. Czasami jest tak, że jeśli się przyzwyczaję do bransoletki czy kolczyków- bez nich czuję się jakaś niekompletna. Nadgarstki uważam za szczególnie wdzięczny obiekt do “ubrania”. Smukłe, ładne i u większości osób się znajdą 😛 Bransoletki jako takie, mają wiele różnych funkcji- nie tylko jako biżuteria. Mamy przecież te identyfikujące w szpitalach, te które “powiedzą” jaką masz grupę krwi, takie dzięki którym wejdziesz na koncert a nawet te dzięki, którym służby policji wiedzą gdzie poszedłeś (tych ostatnich nie polecam, wydają mi się średnio wygodne :)) A jakie polecam? Skórzane oczywiście! Skóra to tak wdzięczny materiał, że da się z niego zrobić niemal wszystko (poważnie, Inuici budują kajaki ze skóry). Skórzana bransoletka nabiera charakteru właściciela, przechodzi pięknie jego zapachem, nagrzewa się ciepłem. Jeśli tylko się o nią zadba, nie będzie się specjalnie moczyło, raz na jakiś czas natrze tłuszczem – będzie z nami na długo. Skórzana biżuteria pasuje do wszystkiego, można dodać pazura eleganckiej stylizacji, wrzucić na luz w tej casualowej czy po prostu założyć i cieszyć się posiadaniem. Czy wszystko musi być idealnie zgrane? No pewnie, że nie.Na rękę

….a ponieważ moda zatacza koło i mamy znowu lata 90-te 🙂 nie mogło zabraknąć chokerów. Oczywiście również skórzanych, pazurzastych i z przymrużeniem oka. Na szyję

Skąd w ogóle te dzisiejsze przemyślenia? Ano Partasza wyszła rano radośnie do Pracowni, tup tup tup przeszła spory kawałek (tak, nadal nie zdecydowałam się na rower) i nagle stanęła. Coś jest nie tak, czegoś brakuje. Po kolei…klucze, telefon, torba, głowa, okulary…aaaha zegarek i bransoletki wagarują na półce w łazience. Tup, tup, tup wracamy 🙂

Miłego dnia bez zapominalstwa Wam życzę 🙂

Partasza